Hej:)
Dziś zapraszam Was na bardzo długi post, polecam wiec zrobić kanapki i przygotować coś do picia;)
Kosmetykom mineralnym, zwłaszcza podkładom, jestem wierna od kilku lat. Tym razem miałam możliwość przetestowania kosmetyków mineralnych marki Annabelle Minerals.
TUTAJ możecie poczytać o zaletach kosmetyków mineralnych. Nie będę wszystkiego kopiowała, od siebie mogę dodać w ramach podsumowania tylko tyle, że sama na swojej skórze przekonałam się, że to prawda i zwłaszcza dla problematycznej skóry wybór kosmetyków mineralnych to najlepsze co możemy dla siebie zrobić. Nie trzeba się zastanawiać i wybierać, czy chcemy skórę leczyć i dbać, żeby kiedyś tam w przyszłości wyglądać ładnie, czy wolimy się pomalować i być ładne już teraz ;). Kosmetyki mineralne nie powodują zapychania porów ani pojawiania się zaskórników, mogą być stosowane na podrażnioną skórę i nawet chronią przed UV (SPF15).
Do testowania wybrałam:
próbki podkładów mineralnych: podkład rozświetlający w odcieniu golden fairest, podkład kryjący w odcieniu golden fairest, podkład kryjący w odcieniu beige fair.
próbki cieni mineralnych : Blueberry , Vanilla , Ice Cream
korektor
mineralny Medium
Róż
mineralny Romantic
Podkłady
Najpierw przedstawię Wam wybrane przeze mnie odcienie podkładów:
Jak widzicie są tu dwa podkładu z odcieni golden, które jak przewidywałam najlepiej się wpasowały w moja karnację i jeden beige, który wydawał mi się najbardziej neutralny, na wypadek, gdyby jednak moja intuicja mnie zawiodła.
Na zdjęciu kolory są w tej kolejności co powyżej:
Jak widać miedzy odcieniami na tym samym poziomie jasności ,ale z różnymi wykończeniami widać różnicę. Podkład rozświetlający jest o jakiś ton jaśniejszy od kryjącego.
Odcienie golden są oliwkowo-żołtawe, a beige bardziej różowe.
Jasność najjaśniejszych odcieni jest dla mnie idealna, czyli są trochę jaśniejsze od przeciętnie dostępnych w drogerii najjaśniejszych podkładów.
Poniżej zdjęcia na białej kartce, żeby lepiej pokazać kolor:
Podkłady mineralne bardzo ładnie wtapiają się w skórę, ciężko wiec o efekt maski i dobre zdjęcia na których były by widoczne;) Próbowałam je uchwycić na skórze, ale dało się to zrobić dopiero po grubszej warstwie:
kolory od lewej: podkład rozswietlajacy golden fairest, podkład kryjący golden fairest, podkład kryjący beige fair.
Powyżej zdjęcie zaraz po nałożeniu, a poniżej kilka minut od nałożenia, przez ten czas zdążyłam tylko sfotografować cienie.
Jak widać, a raczej nie widać ;) wtapiają się w skórę naprawdę idealnie, nawet kryjące odcienie. Widać na zdjęciu też jak ładnie podkład kryjący w odcieniu golden fairest (mój ulubieniec) zakrył zieloną żyłkę na ręku, z wszelkimi drobnymi niedoskonałościami na twarzy radzi sobie równie dobrze.
Podkład kryjący trzyma się na swoim miejscu przez cały dzień, nie warzy się, nawet jeśli pod koniec dnia skóra zacznie się trochę błyszczeć to wystarczy zmatowić ja bibułką, lub chusteczką i wszystko dalej wygląda estetycznie.
Podkład rozświetlający daje bardzo subtelny efekt rozświetlenia, twarz nie wygląda na mocno błyszcząca, czy wręcz tłusta, tylko na wypoczętą. Mi taki efekt kojarzy się ze zdrową, nawilżoną i wypoczętą skórą.
Poniżej macie zdjęcie w bardzo silnym świetle i powiększeniu, oczywiście cała skóra się aż tak nie błyszczy, ale chciałam wam pokazać te drobinki.
Róż Romantic
Przy okazji różu przedstawię Wam pudełeczka, w jakich znajdują się kosmetyki. Są to zakręcane słoiczki z eleganckim czarnym wieczkiem i bardzo pomysłowym zabezpieczeniem przed wysypywaniem się proszku, kiedy np kosmetyk zabieramy do torebki i "lata" sobie w kosmetyczce.
Żeby zablokować wysypywanie się kosmetyku należy przed zamknięciem przekręcić sitko na bok, dziurki zostają zakryte i nie musimy się obawiać, że po odkręceniu kosmetyku cześć produktu wyląduje nam na kolanach. Baaardzo podoba mi się to rozwiązanie.
Jak już pisałam do testów wybrałam odcień Romantic
Jest to prześliczny, chłodny, bardzo dziewczęcy odcień jaśniutkiego brudnego różu. To kolor idealny dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z różami i boja się, że zrobią sobie krzywdę. Z tym odcieniem nie da się przedobrzyć, naprawdę, nawet jakbyśmy nakładały go po ciemku, zakładając, że umiemy po omacku zrobić to symetrycznie:D to i tak będzie ładnie. Do zdjęcia nałożyłam go palcem i jak widać kolor wciąż nie jest za intensywny. Ja uwielbiam różowe róże, wiec i ten kolor bardzo przypadł mi do gustu.
Jest trwały i nie znika z twarzy w ciągu dnia, więc nie wymaga poprawek.
Korektor
Korektor wybrałam w odcieniu medium, trochę bałam się, że może być za ciemny, ale jaśniejszy wpada delikatnie w odcień pistacjowy, co wprawdzie pomaga ukryć zaczerwienienia, ale ja wolę typowo beżowe korektory. Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne, korektor jest przyjemnie jasny i dobrze kryje. Ma bardziej kremową ( hmm... o ile proszek może być kremowy) konsystencje od podkładu i mniej pyli. Krycie możecie zobaczyć poniżej na żyłkach na nadgarstku:
Cienie
Teraz pora na trochę kolorów czyli cienie.
Cienie mają bardzo dobrą pigmentacje, nie bledną w ciągu dnia i nie gromadzą się w złamaniach powieki. Ciemniejsze kolory wymagają troszkę więcej wprawy przy nakładaniu, bo jak to proszki potrafią się osypywać. Jeśli nie będziecie sobie mogły z tym poradzić, polecam nabierać cienie malutkimi ilościami i strzepywać nadmiar z pędzelka, jeśli i to nie pomoże to można spróbować nakładać na mokro, wtedy kolory są jeszcze intensywniejsze.
Blueberry
Ciemny, szaroniebieski, faktycznie jagodowy odcień, zawiera sporo błyszczących drobinek
Vanilla
Waniliowy cień, bardzo kryjący i matowy, świetny do rozcierania granic innych kolorów, taki must have w makijażu
Ice Cream
Ten kolor mnie bardzo zaskoczył, nie miałam jeszcze różowego cienia, który tak bardzo mnie zauroczył. Błyszczący, brudny róż, troszkę wpadający w brzoskwinię, naprawdę śliczny odcień do dziennego makijażu.
Kolory w cieniu:
od lewej Blueberry, Ice Cream, Vanilla
Kolory w bardzo silnym słońcu:
od lewej Blueberry, Vanilla, Ice Cream
Znacie/używacie kosmetyki marki Annabelle Minerals? Wpadł Wam w oko, któryś z testowanych przeze mnie odcieni?