Pamiętam, że ja na początku mojej półproduktowej przygody miałam pewne problemy ze skomponowaniem zamówienia. Ponieważ samodzielne robienie kosmetyków robi się coraz popularniejsze i najłatwiej jest się uczyć na błędach innych, to opiszę Wam, co ja robiłam źle i przed czym Was przestrzegam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób sobie sama kosmetyk -receptury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób sobie sama kosmetyk -receptury. Pokaż wszystkie posty
25 września 2015
Od czego zacząć zamawiając półprodukty/ robiąc samemu kosmetyki
Hej Kochane,
Pamiętam, że ja na początku mojej półproduktowej przygody miałam pewne problemy ze skomponowaniem zamówienia. Ponieważ samodzielne robienie kosmetyków robi się coraz popularniejsze i najłatwiej jest się uczyć na błędach innych, to opiszę Wam, co ja robiłam źle i przed czym Was przestrzegam.
Pamiętam, że ja na początku mojej półproduktowej przygody miałam pewne problemy ze skomponowaniem zamówienia. Ponieważ samodzielne robienie kosmetyków robi się coraz popularniejsze i najłatwiej jest się uczyć na błędach innych, to opiszę Wam, co ja robiłam źle i przed czym Was przestrzegam.
16 stycznia 2015
DIY: baza pod cienie
Ja zazwyczaj zamiast bazy pod cienie nakładam na powieki korektor, ten sam który używam pod oczy. Świetnie przedłuża trwałość makijażu i wyrównuje kolor skóry. Jednak jeśli chcę podbić kolory fajnie sprawdza się gliceryna z dodatkami. Dlatego dziś chcę wam przedstawić przepis na bardzo prosta bazę pod cienie.
3 stycznia 2015
DIY: Czekoladowy błyszczyk do ust
Dziś mam dla Was bardzo smakowite, ale wciąż kosmetyczne DIY. Jest to czekoladowy błyszczyk. Bardzo prosty do zrobienia i apetycznie pachnący.
29 grudnia 2014
DIY: Krem różany
Cześć Kochane:)
Wczoraj pokazałam Wam na fb posty, które mam przygotowane "na zapas" i najwięcej z Was miało ochotę poczytać przepis na różany krem. No to zapraszam :)
Chciałam w tytule napisać krem różany na bazie bazy kremowej, ale jakoś tak dziwnie to wyglądało;) Jednak krem jak najbardziej powstał z wykorzystaniem bazy kremowej. Lubię sama robić kosmetyki, ale muszą to być rzeczy proste. Tu nawet nie chodzi tylko o mój brak cierpliwości. Po prostu jestem zdania, że jeśli muszę kupić dużo składników, które z dużym prawdopodobieństwem nie wykorzystam w całości, to wygodniej i taniej jest kupić gotowca. Na pewno osoby, które są bardziej wkręcone w taką samodzielną produkcję nie podzielą mojego zdania, ale na szczęście w samorobionych kosmetykach każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazłam bazę, które pozwala mi błyskawicznie wykonać krem.
Wczoraj pokazałam Wam na fb posty, które mam przygotowane "na zapas" i najwięcej z Was miało ochotę poczytać przepis na różany krem. No to zapraszam :)
Chciałam w tytule napisać krem różany na bazie bazy kremowej, ale jakoś tak dziwnie to wyglądało;) Jednak krem jak najbardziej powstał z wykorzystaniem bazy kremowej. Lubię sama robić kosmetyki, ale muszą to być rzeczy proste. Tu nawet nie chodzi tylko o mój brak cierpliwości. Po prostu jestem zdania, że jeśli muszę kupić dużo składników, które z dużym prawdopodobieństwem nie wykorzystam w całości, to wygodniej i taniej jest kupić gotowca. Na pewno osoby, które są bardziej wkręcone w taką samodzielną produkcję nie podzielą mojego zdania, ale na szczęście w samorobionych kosmetykach każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazłam bazę, które pozwala mi błyskawicznie wykonać krem.
11 listopada 2014
DIY olejek myjący do demakijażu
Lubicie demakijaż olejkami? A co powiecie na to, żeby samemu wykonać taki olejek?
Ja do mycia twarzy ostatnio preferuję mydła, ale nie nadaje się ono do demakijażu oczu. Dlatego używam do zmycia makijażu z tych okolic specjalnych preparatów, a od czasu do czasu przygotowuję olejek do demakijażu. Taki myjący olejek jest świetnym sposobem na wykorzystanie oleju, z którym się niespecjalnie polubiliśmy. U mnie zazwyczaj do mycia trafiają oleje, które mają za słabe działanie dla mojej cery.Potrzebujemy:
- dowolnego olejku, ja użyłam słonecznikowego
- SLP emulgator O/W-ciekły emulgator pochodzenia roślinnego, do dostania w sklepach z półproduktami
- buteleczka do przechowywania
- łyżeczki miarowej, lub czegoś innego do odmierzenia
składników np strzykawki.
Opcjonalnie:
- olejek eteryczny np herbaciany- będzie świetny do problematycznej cery. Ja olejek chciałam używać tylko do demakijażu oczu, więc darowałam sobie dodawanie olejku eterycznego
- kapsułkę z wit. e
Najprostszy podział
objętościowy to 90 ml oleju i 10 ml SLP, ja zrobiłam dużo
mniejszą ilość, bo używam go tylko do oczu, więc odpowiednio
zmniejszyłam ilości składników.
Wykonanie:
Mieszamy razem, ja zrobiłam to od razu w butelce, czyli: zakręcamy, potrząsamy i gotowe:)
Jak sprawdza się u mnie:
Nie podrażnia skóry, ani oczu. Ze zmyciem makijażu nie ma większych problemów, jedynie tusz się mu trochę opiera, ale wystarczy trochę cierpliwości. Zostawia taką delikatnie tłustą warstewkę, skóra nie jest ściągnięta. Widocznie natłuszcza i nawilża. Na plus na pewno wychodzi maleńka, wręcz mikroskopijna bym powiedziała cena olejku, bo 30 g SLP kosztuje niecałe 4 zł, a jest to ilość wystarczająca na przygotowanie około 300ml gotowego olejku do demakijażu. Zamiast typowego olejku kosmetycznego można użyć oliwkę, lub nawet jakiś spożywczy olej np oliwę, lub olej winogronowy.
Co Wy na to, spróbujecie?
Nie podrażnia skóry, ani oczu. Ze zmyciem makijażu nie ma większych problemów, jedynie tusz się mu trochę opiera, ale wystarczy trochę cierpliwości. Zostawia taką delikatnie tłustą warstewkę, skóra nie jest ściągnięta. Widocznie natłuszcza i nawilża. Na plus na pewno wychodzi maleńka, wręcz mikroskopijna bym powiedziała cena olejku, bo 30 g SLP kosztuje niecałe 4 zł, a jest to ilość wystarczająca na przygotowanie około 300ml gotowego olejku do demakijażu. Zamiast typowego olejku kosmetycznego można użyć oliwkę, lub nawet jakiś spożywczy olej np oliwę, lub olej winogronowy.
Co Wy na to, spróbujecie?
5 listopada 2014
Manufaktura Kosmetyczna DIY masełko do ciała kakaowo-kokosowe
Przy okazji październikowego denka
pisałam Wam, że ostatnio mam ciągle szczęście do kosmetyków.
Cały czas trafiam na takie z których jestem zadowolona.
Najwyraźniej ta dobra passa ciągle trwa, bo dziś również chcę
napisać o produktach, które przypadły mi do gustu.
Przy okazji tej recenzji pokażę Wam
jak samodzielnie wykonać bardzo naturalne i apetyczne masełko do
ciała kakaowo-kokosowe :) Już sama nazwa brzmi pysznie, prawda?
Najpierw jednak chcę Wam przybliżyć
składniki tego masełka, czyli masło kakaowe i olej kokosowy.
25 października 2014
Celebruj Chwile: Wiedzmi Kocioł- a w nim rozświetlający i pachnący olejek
Z wielką przyjemnością biorę udział w kolejnej edycji, tym razem tematem jest Halloween, akcji Celebruj Chwile u Arcy Joko . Ponieważ bardzo lubię robić kosmetyki, nie mogłam odpuścić sobie tematu Wiedźmi Kocioł i nie przedstawić Wam jakiegoś kosmetycznego DIY. Mój wybór padł na coś bardzo prostego, a co może wykorzystacie na jeśli nie Halloween, to może na Sylwestra, albo przyszłe lato. Zrobiłam rozświetlający olejek. Wszystko jest naprawdę prościutkie i nie wymaga dokładnego odmierzania składników.
13 września 2014
Ziołowa wcierka na zakola i dużo baby hair
Od razu z góry Was przepraszam za okropne zdjęcia, ale robiłam telefonem w kiepskim świetle. Planowałam zrobić nowe innym razem, ale wyszło tak, że już więcej tej wcierki nie przygotowywałam.
Wcierkę stosowałam przez 3 miesiące. Zdjęcie z efektami jest po jakiś 4 miesiącach od początku stosowania. Efekty zauważyłam dość szybko, ale nowe włoski były jasne i delikatne, wiec ciągle czekałam co z nich wyrośnie. Teraz widzę, że wyglądają dość zdrowo, więc myślę, że pora podzielić się z Wami przepisem.
Robiłam porcje wcierki na tydzień i mniej więcej przez ten czas zużywałam całość mieszanki. Używałam na zakola codziennie i tam są efekty, na całość tylko przed myciem, co 2 dni i niestety nic. Czyli wcierka jest, albo tylko na zakola, albo dla osób, które lubią/muszą myć głowę codziennie.
Wcierkę stosowałam przez 3 miesiące. Zdjęcie z efektami jest po jakiś 4 miesiącach od początku stosowania. Efekty zauważyłam dość szybko, ale nowe włoski były jasne i delikatne, wiec ciągle czekałam co z nich wyrośnie. Teraz widzę, że wyglądają dość zdrowo, więc myślę, że pora podzielić się z Wami przepisem.
Robiłam porcje wcierki na tydzień i mniej więcej przez ten czas zużywałam całość mieszanki. Używałam na zakola codziennie i tam są efekty, na całość tylko przed myciem, co 2 dni i niestety nic. Czyli wcierka jest, albo tylko na zakola, albo dla osób, które lubią/muszą myć głowę codziennie.
14 lipca 2013
DIY: Krem z liposomami do skóry naczynkowej
Hej Kochane.
Bez zbędnych wstępów przechodzę do konkretów. Dziś chcę Wam przedstawić jak wykonałam mój kremik, bardzo skromny składem, ale za to zawierający liposomy, które mają pomóc na rozszerzone i pękające naczynka krwionośne. Jak pisze producent "Liposomy są to lipidowe kuleczki wielkości od 0,10 do 0,25 μm zawierające w sobie delikatne substancje czynne. Liposomy zbudowane są z podwójnej błony fosfolipidowej, wewnątrz ich i na zewnątrz znajduje się faza wodna i rozpuszczone w niej substancje hydrofilowe, a w podwójnej błonie, w fazie lipidowej, znajdują się substancje tłuszczowe. Liposomy są nośnikami transportującymi substancje aktywne w głąb skóry. Te kuleczki, ze względu nazewnętrzne podobieństwo do błony białkowo-lipidowej łatwo wnikają w głąb skóry i wewnątrz niej uwalniają niesiony przez siebie materiał." źródło
W osobnym naczyniu mieszam odpowiednia ilość bazy z olejem, łączy się w takie mało estetyczne coś ;)
Bez zbędnych wstępów przechodzę do konkretów. Dziś chcę Wam przedstawić jak wykonałam mój kremik, bardzo skromny składem, ale za to zawierający liposomy, które mają pomóc na rozszerzone i pękające naczynka krwionośne. Jak pisze producent "Liposomy są to lipidowe kuleczki wielkości od 0,10 do 0,25 μm zawierające w sobie delikatne substancje czynne. Liposomy zbudowane są z podwójnej błony fosfolipidowej, wewnątrz ich i na zewnątrz znajduje się faza wodna i rozpuszczone w niej substancje hydrofilowe, a w podwójnej błonie, w fazie lipidowej, znajdują się substancje tłuszczowe. Liposomy są nośnikami transportującymi substancje aktywne w głąb skóry. Te kuleczki, ze względu nazewnętrzne podobieństwo do błony białkowo-lipidowej łatwo wnikają w głąb skóry i wewnątrz niej uwalniają niesiony przez siebie materiał." źródło
Poniżej to co potrzebowałam do wykonania kremiku. Zrobiłam małą ilość, bo to było moje pierwsze podejście do bazy kremowej i w razie jakiejś wpadki, nie chciałam zmarnować za dużo pozostałych składników. Jak zużyję to co mam to na pewno dorobię więcej, żeby przez jakiś rozsądny czas kurację stosować
Składniki:
Baza kremowa 5 ml
Olej, użyłam z nasion herbaty 5 ml
Hydrolat z mięty 15 ml
Liposomy około 2 ml
Sposób przygotowania:
W hydrolacie rozpuszczam liposomy, ja to zrobiłam od razu w docelowym słoiczku
W osobnym naczyniu mieszam odpowiednia ilość bazy z olejem, łączy się w takie mało estetyczne coś ;)
Przekładam bazę z olejem do słoiczka z hyrolatem w którym rozpuściłam liposomy
Mieszamy chwilę, zamykamy pudełeczko i potrząsamy. W tym momencie dziwimy się bardzo, bo zamiast machania słoiczkiem przez dłuższą chwilę po 2 ruchach mamy już wymieszany krem, a przynajmniej ja się zdziwiłam ;)
Otrzymujemy jak to moja siostra nazwała "normalny krem" :D
Lekki, ale pozostawiający delikatny film tłusty , ale w żadnym wypadku klejący.
Ja krem stosuję od 2 dni, więc niewiele mogę o nim powiedzieć. Na pewno można go stosować zarówno na buzie jak i na ciało, ja jednak aplikuję go tylko na uda, bo tam mam problem z pajączkami. Poczyniłam już zdjęcia, żebym mogła ocenić po jakimś czasie obiektywnie efekty. Jak możemy przeczytać na stronie sklepu "Działanie
liposomów ujawnia się bardzo szybko - już po jednym, dwóch dniach od
początku stosowania specyfików. Po dwóch - trzech tygodniach należy
przerwać codzienną pielęgnację i stosować kosmetyki z liposomami co dwa,
trzy dni, tak by podtrzymać efekty ich działania" źródło. Myślę, wiec, że wpis z pierwszymi efektami, lub ich brakiem pojawi się tak gdzieś za miesiąc. Ja nie oczekuję cudów po kremie, nie oczekuję, że istniejące pajączki poznikają, ale jeśli nie przybędą nowe to uznam krem za skuteczny i będę zadowolona :)
Próbowałyście już własnych mikstur z liposomami? Jeśli jesteście zainteresowane to kilka razy popełniłam już inną liposomową mieszankę do wypadajacych włosów - Wcierka do włosów z liposomami – przepis
Pozdrawiam N.
28 marca 2013
DIY: Ochronne masło do rąk
Hej.
Chcę Wam dziś przedstawić bardzo proste w wykonaniu ochronne masełko do rąk. Świetnie sprawdza się zimą do ochrony przed mrozem, czy teraz wiosną przed wiatrem. Można je także wykorzystać jako maskę do rąk pod rękawiczki na noc. Nadaje się do ust, ale u mnie na tą partię ciała masło shea się nie sprawdza, więc stosuję to masełko wyłącznie do dłoni.
Składniki:
Do 3 części masła shea dodajemy jedna część olejku kokosowego i mieszamy, w celu lepszego połączenia możemy ogrzać mieszankę w kąpieli wodnej.
Do mieszanki olejów dokładamy trochę lanoliny (ja dodałam tak na "oko", ale ogólnie czystej lanoliny dodaje się 4-10%.)
Mieszamy :)
Na koniec dodajemy kilka kropli olejku eterycznego i przelewamy do słoiczka.
Gotowe :)
Masełko świetnie chroni, natłuszcza i ładnie pachnie :) Można je oczywiście jeszcze wzbogacać, ale u mnie miało z założenia spełniać bardziej ochronną role. Moje dłonie zazwyczaj ciężko znoszą taką chłodną i wietrzna pogodę jaką ostatnio mamy za oknem, ale z tym masełkiem jest im znacznie lepiej. Skusicie się na taką mieszankę?
Pozdrawiam N.
Chcę Wam dziś przedstawić bardzo proste w wykonaniu ochronne masełko do rąk. Świetnie sprawdza się zimą do ochrony przed mrozem, czy teraz wiosną przed wiatrem. Można je także wykorzystać jako maskę do rąk pod rękawiczki na noc. Nadaje się do ust, ale u mnie na tą partię ciała masło shea się nie sprawdza, więc stosuję to masełko wyłącznie do dłoni.
Składniki:
- frakcjonowany olej kokosowy (jest w przeciwieństwie do zwykłego płynny, więc masło nie będzie za gęste, ja mam zwykle zimne dłonie i z samo masło ciężko się u mnie topi)
- masło shea
- lanolina (ja użyłam wycofanej już maści babydream, ale można dostać w sklepach z półproduktami sama lanolinę)
- olejek eteryczny do zapachu (ja mam goździkowy, tu jest pełna dowolność:))
Do 3 części masła shea dodajemy jedna część olejku kokosowego i mieszamy, w celu lepszego połączenia możemy ogrzać mieszankę w kąpieli wodnej.
Do mieszanki olejów dokładamy trochę lanoliny (ja dodałam tak na "oko", ale ogólnie czystej lanoliny dodaje się 4-10%.)
Mieszamy :)
Na koniec dodajemy kilka kropli olejku eterycznego i przelewamy do słoiczka.
Gotowe :)
Masełko świetnie chroni, natłuszcza i ładnie pachnie :) Można je oczywiście jeszcze wzbogacać, ale u mnie miało z założenia spełniać bardziej ochronną role. Moje dłonie zazwyczaj ciężko znoszą taką chłodną i wietrzna pogodę jaką ostatnio mamy za oknem, ale z tym masełkiem jest im znacznie lepiej. Skusicie się na taką mieszankę?
Pozdrawiam N.
5 lutego 2013
DIY: Kolorowa pomadka w pięć minut, czyli barwimy ochronną pomadkę
Hej :)
Ostatnio zachciało mi się
intensywnie różowej pomadki, jednak różności do ust mam w nadmiarze, a do tego mocny róż nie jest moim kolorem. Niestety, ale taka pomadka pewnie po kilku razach i tak wylądowałaby gdzieś w zapomnianych czeluściach mojej toaletki. Postanowiłam wiec korzystając z moich kosmetycznych zapasów sama wykonać taką pomadkę i to w ilości, która będzie dostatecznie mała, żebym mogła ją zużyć.
Posłużyłam się metodą bardzo prostą, omijamy
tu dużą cześć samorobienia szminki, bowiem wykorzystałam jako
gotową bazę ochronną pomadkę. Wybierając pomadkę do
pokolorowania możemy kierować się 2 odrębnymi zasadami:
- Wybrać bardzo dobrze pielęgnującą, aby i nasza pomadka taka była.
- Wybrać taką nic nie robiącą, żeby się nie zmarnowała a w trakcie mieszania ulepszyć ją olejkiem.
Ja zrobiłam pomadkę w małej ilości,
gdyż raczej tak intensywnego różu nie będę często nosiła,
myślę, że to fajny sposób na kolory dla nas nie codzienne. Jeśli
jednak chcemy wymieszać coś z naszym kolorem można oczywiście zrobić duzą ilość pomadki, a nawet sprawić, że znowu będzie sztyftem
:)
Użyłam
Pomadki ochronnej: Yves Rocher
Olejku: kokosowy
Kolorowej miki: Ruby Rose, oczywiście
można też użyć wielu mik na raz i mieszać je do pożądanego
koloru.
Gorącej wody
Różności takie jak miarki, czy
pojemniki do rozpuszczenia i mieszania pomadki, nie muszą być
profesjonalne, ważne tylko, żeby były czyste ;)
Opcjonalnie jeśli mamy bezzapachowa
pomadkę można dodać kilka kropli olejku eterycznego.
Do dzieła :
Odcięłam kawałek pomadki i włożyłam do pudełeczka w którym ja rozpuszczałam
Włożyłam go do gorącej kąpieli
wodnej.
Podczas gdy pomadka się rozpuszczała
do odrobiny olejku kokosowego dodałam dużo miki, gdyż chciałam
uzyskać bardzo intensywny kolor
Całość wymieszałam
Następnie połączyłam z rozpuszczona
pomadką
Przełożyłam do pudełeczka
Uzyskałam kolor :)
W podobny sposób robiłam też
bardziej delikatny, codzienny kolor, takiej brudnej moreli:
Konsystencja po dodaniu olejku zrobiła się bardziej miękka i lekko błyszczykowa. Co do trwałości to nie mam nic do zarzucenia, wprawdzie bez szału, ale bez jedzenia utrzymuje się spokojnie około 3 godzin. Nie rozlewa się poza kontur ust. Muszę przyznać, że spodobało mi się takie mieszanie na szybko pomadek i na tych dwóch nie skończę :)
PS. Byłam dziś u stomatologa. Wizyta byłaby bez bólowa, gdyby nie to, że niechcący (przynajmniej mam taką nadzieję;) ) dostałam na fotelu z łokcia w czoło :D, ale spokojnie guza nie będzie :) Jednak to prawda stomatolog to groźna osoba :D
Pozdrawiam N.
19 grudnia 2012
Rozjaśniajace serum samorobione i maksymalnie proste
Witajcie.
Jakiś czas temu, pisałam Wam o moim dniu małego chemika ;), w którym porobiłam sobie sporo kosmetyków. Jednym z nich było naprawdę maksymalnie proste, dwuskładnikowe serum rozjaśniające i to właśnie jemu chce poświęcić dzisiejszy wpis.
Jego składniki to jedynie:
Jakiś czas temu, pisałam Wam o moim dniu małego chemika ;), w którym porobiłam sobie sporo kosmetyków. Jednym z nich było naprawdę maksymalnie proste, dwuskładnikowe serum rozjaśniające i to właśnie jemu chce poświęcić dzisiejszy wpis.
Jego składniki to jedynie:
dipalmitynian kwasu kojowego 5ml
olej konopny 30 ml
Dodajemy do siebie i gotowe :)
Dodajemy do siebie i gotowe :)
8 listopada 2012
Maseczka z czerwonej glinki
Witajcie.
Nie jestem zbyt systematyczna w nakładaniu maseczek, nawet październikowa akcja tego nie zmieniiła, bo nałożyłam wtedy tylko 2 czy 3 maseczki. Jednak wczoraj postanowiłam wykorzystać posiadaną przeze mnie próbkę czerwonej glinki i zrobiłam sobie maseczkę.
Nie jestem zbyt systematyczna w nakładaniu maseczek, nawet październikowa akcja tego nie zmieniiła, bo nałożyłam wtedy tylko 2 czy 3 maseczki. Jednak wczoraj postanowiłam wykorzystać posiadaną przeze mnie próbkę czerwonej glinki i zrobiłam sobie maseczkę.
31 października 2012
Krem odżywczy - samodzielne mieszanie kremu
Witajcie.
Zgodnie z obietnicą wstawiam dziś
post o procesie mieszania mojego kremu z gotowego zestawu, który
kupiłam w sklepie internetowym kolorówka.com o ten
http://www.kolorowka.com/406,zestaw-fp-odzywczy-krem-z-olejami-avocado-i-z-pestek-brzoskwini-60-g.html
29 października 2012
Moje zakupy z kolorówki i pytanie do Was.
Witajcie
Dziś tylko chciałam Wam pokazać moje
najnowsze nabytki ze sklepu kolorówka.com.
Mam też do Was pytanie, jak poniżej
zobaczycie kupiłam krem do własnoręcznego kręcenia, czy
chciałybyście, żebym przygotowała jakiś „materiał” ze
zdjęciami krok po kroku jak będzie powstawał mój krem? Byłybyście
zainteresowane takim wpisem, czy mam ukręcić w samotności i tylko
pochwalić się w recenzji działaniem?
A oto moje zakupy:
Paczka :) Czy Wam też te białe coś kojarzy się nieodparcie z kukurydzianymi chrupkami?
11 października 2012
Maseczka z glinki białej-porcelanowej
28 września 2012
Wcierka do włosów z liposomami – przepis
Witajcie,
Od prawie dwóch tygodni stosuję
samorobioną wcierkę do włosów z półproduktów ze sklepu Zrób
Sobie Krem. Wiem, że być może to za wcześnie na recenzję, jednak
jako, że doczekałam się już efektów w postaci zmniejszonego
wypadania włosów to postanowiłam podzielić się z Wami przepisem
i polecić tę wcierkę.
Użyłam:
Subskrybuj:
Posty (Atom)


