20 września 2019

Yankee Candle Vanilla


Hej Dziewczyny :)

Dziś chcę napisać kilka słów o jednym z moich ulubionych wosków Yankee Candle, czyli zapachu Vanilla. To po prostu waniliowy zapach, o średnim natężeniu. 
Na pewno spodoba się fankom słodkich jedzeniowych zapachów, ale ponieważ jest to wanilia solo, to jest to dość uniwersalny zapach. Nie zbyt natarczywy i jeśli zachowamy umiar w paleniu, to nie powinien nikogo przyprawić o ból głowy. 
Odpalony pachnie dużo intensywniej niż "sucha" świeczka. Ze względu na słaby zapach przed zapaleniem nie nadaje się wg mnie jako odświeżacz do szafek i szaf, a ja tak lubię traktować woski i świeczki.
Ta wersja wydaje mi się dobrą opcją na prezent, dla kogoś mniej znanego, bo jest taka "nijaka" w pozytywnym sensie. ;) To po prostu delikatna wanilia, beż żadnych dodatków, czy przesłodzenia.

Lubicie takie jedzeniowe zapachy?

14 września 2019

Zupełnie nie na temat

Hej Dziewczyny :)

Dziś tak zupełnie nie na temat kosmetyczny. Założyłam kilka dni temu kanał na Youtube, o tematyce niekosmetycznej, a "true crime". Jeśli ktoś lubi takie kryminalne tematy, to zapraszam :) Na razie wrzuciłam dwa dni temu pierwszy dość krótki podcast, ale dopiero się rozkręcam  link do kanału.


Obiecuję zbyt dużo o tym nie spamowć, ale chciałam wrzucić tutaj taką informację, bo to coś innego niż robiłam do tej pory, więc w tym momencie jestem bardzo w to wkręcona i pełna zapału do pracy. Od chyba zawsze interesowały mnie takie sprawy prawdziwych zbrodni, bo życie nie raz pisze ciekawsze scenariusze, niż posiada najlepszy film.
Wiem, że to nie jest temat, który każdego zainteresuje, więc nie namawiam, ale zachęcam tych, którzy lubią takie sprawy i zapraszam na mój pierwszy film.


13 września 2019

Chwila dla włosów



Hej Dziewczyny :)

Dosłownie lata już chyba nie było u mnie na blogu posta włosowego. Pora to zmienić. Od ostatnich wpisów trochę się moje włosy zmieniły, np kiedyś zupełnie nie tolerowały oleju koksowego, teraz dalej po nim nie jest super, ale nie ma już tragedii, jaka była wcześniej.

Ostatnio kombinuję z różnymi połączeniami produktów, bo sporo mi się ich nazbierało i po prostu chcę wyrzucić/zużyć do innych celów, te które się u mnie nie sprawdzają i ostatni raz wypróbować je trochę inaczej, żeby sprawdzić, czy na pewno jest tak "źle".


Nie nakładałam przed myciem żadnej maski, ani oleju, bo chciałam po raz ostatni wypróbować maskę i szampon. Maska nadmiernie obciążała, a szampon trochę zbyt mocno przesuszał końcówki, ale jednocześnie bardzo przedłużał świeżość moich włosów, więc zależało mi na tym, żeby go móc używać.

Najpierw umyłam włosy szamponem Kerasys
Wygodne opakowanie  z pompką, szampon ma konsystencje bardzo gęstą i biało-perłowy kolor. Jest reklamowany na opakowaniu, jako wyjątkowo pięknie pachnący. Pachnie, no pachnie, ale mnie to nie zachwyciło. Jest to faktycznie ładny zapach, taki perfumeryjny, ale nie ma żadnego wow, którego można byłoby się spodziewać po takich obietnicach na opakowaniu i z każdej innej marki jestem w stanie wskazać przynajmniej jeden zapach szamponu, którego uwielbiam bardziej. Zapach tego szamponu jest dość lekki i nie zostaje na włosach, nie jest to najważniejsza kwestia w przypadku szamponu, ale skoro jest o tym na większej części etykietki, to muszę poruszyć ten temat.
Szampon bardzo dobrze się pieni i jest dość "agresywny" w stosunku do moich włosów, albo raczej któryś składnik im nie służy. Jeśli chodzi o skalp to tutaj działanie jest dla mnie super, oczyszcza  bardzo dobrze i skóra wolniej się przetłuszcza, tak, że mam włosy dłużej świeże o cały dodatkowy dzień, dla mnie to super wynik. Niestety dość trudno po nim rozczesać włosy i moje końcówki są po nim spuszone i ogólnie nie wyglądają najlepiej, jak są w stanie. Dlatego pomyślałam, że połączę je z maską, która jest obecnie dla moich włosów zbyt obciążająca i zbyt bogata.

Biovax intensywnie regenerująca maska opuncja i mango

Uwielbiam maski Biovax, ta pachnie identycznie jak farby L'Oreal Paris Casting Creme Gloss, które używałam przez całe liceum i na początku studiów i do których zapachu mam mega sentyment. Tzn, farba chyba sama tak nie pachniała, tylko odżywka do niej dołączona, niemniej to identyczny dla mojego nosa zapach. Teraz od lat nie farbuję włosów i noszę naturalny kolor, ale jakbym miała wrócić do farbowania, to do tamtych produktów, bo dobrze je wspominam.  Ze względu na to, że w włosów nie farbuję, a stylizuję nie jakoś bardzo regularnie, to nie są bardzo przesuszone i ta maska okazała się dla mnich zbyt obciążająca. Sprawdzi się lepiej na bardzo suchych włosach, może po np intensywnym rozjaśnianiu. Jest też dość trudna do spłukania i należy ją zmywać bardzo długo i dokładnie, bo zdarzyło mi się podczas testowania jej, że włosy nadawały się tylko do warkocza.




Bioelixire silk serum
Zawsze staram się pamiętać o zabezpieczaniu końcówek, sera tej maski się u mnie sprawdzają i lubię ich buteleczki, chociaż niektórzy narzekają, że mają zbyt duże otwory do aplikowania produktu.




Po wszystkim włosy nie wyglądały bardzo źle, chociaż, ja je znam i wiem, że nie wyglądały, a raczej nie były w dotyku takie, jak lubię najbardziej. Szampon jednak musi powędrować do zużycia, jako produkt do prania ręcznego, bo jednak zbyt mocno plącze włosy i zwłaszcza przy skalpie musiałam je rozplątywać powoli palcami. Maskę udało mi się dobrze spłukać, ale i tak wolę tę jaśniejszą, tradycyjną wersję do włosów suchych i zniszczonych, więc zużyję tę do maskowania włosów przed myciem. Serum Bioelixire, jak zawsze było OK, tylko ze strachu przed szamponem nałożyłam ciut zbyt dużo, przez co jak widać poniżej miały ochotę strączkować, ale to już mój błąd :D


Miałyście, któryś z tych kosmetyków, sprawdził się na Waszych włosach?


12 września 2019

Estee Lauder płynna pomadka Pure Color Envy Liquid Matte 304 Quiet Riot


Hej Dziewczyny :)

Dziś pora na recenzję pomadki w płynie Estee Lauder w kolorze takiej bardzo wampirzej chłodnej czerwieni. Kolor jest naprawdę zjawiskowy i niesamowicie optycznie wybiela zęby.


Opakowanie jest typowe dla płynnych pomadek i dość proste. Aplikator nakłada dużą ilość produktu, wystarczy jedno zanurzenie, żeby pomalować całe usta. Pędzelek nie jest zbyt precyzyjny i konieczne jest użycie konturówki, lub po prostu pędzelka do makijażu ust. 


Kolor trzeba nakładać starannie, bo ma tendencję do prześwitów, ale to może być kwestia tego odcienia, bo miałam podobne innych marek i zawsze najbardziej miały do tego skłonności. Ma delikatną konsystencję, nie jest tłusta, ani bardzo wysuszająca, nie wiem dlaczego, ale przypomina mi po prostu farbkę do malowania. Pokrywa usta satynowym kolorem, który po dłuższej chwili zamienia się w mat. Wysychanie pomadki trwa dłuższą chwilkę. Dopóki całkowicie nie zastygnie, jest bardzo podatna na rozcieranie, po jakimś czasie jest dość trwała, ale wciąż nie zupełnie nietransferująca, tak jak np. pomadki Maybelline. Za to jest zupełnie niewyczuwalna na ustach i nie wysusza nawet jeśli nie były do końca idealnie wypielęgnowane.

 

Nie przetrwa zjedzenia czegokolwiek, to ciemny kolor, więc trochę zjedzona wygląda bardzo nieestetycznie i raczej polecam ją na spacer/do kina niż na obiad czy kolację, bo nie ma sensu stresować się wyglądem naszych ust. Pachnie dość intensywnie, trochę perfumeryjnie.

Skład:



Na pewno będą z niej osoby, którym podoba się matowe wykończenie na ustach, ale nie lubią czuć pomadki, albo mają bardzo podatne wargi na wysuszenie.



Jeśli właśnie tego szukacie, a chcielibyście coś tańszego to identyczny efekt takiego nie wysuszającego i nietrwałego matu dają pomadki w płynie Avon, też pięknie pachną i kosztują w promocji około 20 zł. Tutaj recenzja takiej pomadki.
Nie porównuję tych produktów, bo to zupełnie inna pólka cenowa, ale zachowują się wg mnie bardzo podobnie. Ja ogólnie wolę te trwalsze, zwłaszcza ciemne kolory, ale ten jest tak ładny, że i tak mnie zachwycił.


Na zdjęciu wrzuciłam też zdjęcie konturówki z zestawu, ale ją mogę zrecenzować tylko tak, że ja osobiście nie polecam drogich konturówek. Tak jak droższe pomadki potrafią być lepsze, tak dla mnie te droższe konturówki nie różnią się od tych za 5 zł np z Golden Rose czy Wibo i szkoda przepłacać.


Lubicie takie ciemne kolory?

11 września 2019

AVON Mark pomadka matowa LIQUID LIP

 
Hej Dziewczyny :)

Jakiś czas temu recenzowałam Wam tutaj klik błyszczącą pomadkę Avon, która miała swoje minusy i plusy, ale ogólnie zachwyciła mnie kolorem i wyglądem na ustach. Tym razem pora na jej matową kuzynkę w odcieniu ciemnej, dość ciepłej czerwieni.

Zapach jest budyniowo-nieokreślony podobnie jak w przypadku błyszczącej pomadki. Aplikator pozwala na precyzyjne dozowanie kosmetyku. Pigmentacja jest dobra, nie trzeba wielu pociągnięć i zanurzeń aplikatora w buteleczce, żeby osiągnąć pełne krycie i ładny efekt.

Kosmetyk mam jeszcze ze ShinyBoxa i  trafiła mi się pomadka  w odcieniu Irresistible, który jest dla mnie ciepłą, jesienną czerwienią.



Niestety przyznam, że nie polubiłam się z tym produktem, dla mnie zawsze matowe pomadki równały się świetnej trwałości, zwłaszcza takie ciemne kolory nawet satynowych szminek potrafią utrzymywać się przez kilka godzin. Ta jednak nie grzeszy trwałością. Wystarczy się czegokolwiek napić i zostawia ślad na szklance. Zjada się bardzo nieestetycznie ze środka ust, pozostawiając kolorową obwódkę, co w przypadku ciemniejszego koloru jest bardzo widoczne. Tutaj mamy matowy efekt o trwałości delikatnej szminki.


Powiedziałabym, że to produkt dla osób, które lubią matowy efekt na ustach, ale mają je bardzo suche i podatne na wysuszenia, dla których zazwyczaj matowe szminki są zbyt wysuszające i w zamian za brak tego są gotowe do częstych poprawek. Szminka nie daje uczucia wysychania na ustach, nie ściąga ich, w odczuciu jest „zwyczajna”, ale wygląda matowo. Nie powinna bardzo wysuszać skóry warg. Ma też bardzo bogatą ofertę kolorów. Ja mam dość odporne na wysuszenie usta i znam pomadki, które wytrzymują u mnie cały dzień, nie mam też czasu na poprawki w ciągu dnia, więc produkt nie jest dla mnie. Jednak nie skreślam go,czy nie oceniam zupełnie źle. Spokojnie mogą sięgnąć p tę pomadkę osoby, które w przypadku zwykłych ,matujących pomadek mają po kilku godzinach spierzchnięte usta, w przypadku tej nie powinno być takich nieprzyjemności.Jest delikatna dla ust, za cenę trwałości, jeśli jednak ktoś ma bardziej suche usta z natury, to lepiej częściej poprawiać pomadkę, niż mieć spierzchnięte usta. 

Wolicie matowe, czy bardziej błyszczące wykończenie na ustach?

link

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin