Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty

1 lipca 2019

Najlepsze perfumy na lato? NOU Jasmin



Hej Dziewczyny :)

Dziś mam dla Was zapachowy wpis. Chcę Wam przedstawić wodę perfumowaną, w której się ostatnio zakochałam. Ogólnie zazwyczaj jestem fanką ciężkich orientalnych zapachów, tylko latem przerzucam się na lżejsze zapachy i wtedy wybieram raczej typowo kwiatowe.


Woda perfumowana NOU ma prosty, ale jednocześnie bardzo elegancki i zgrabny flakonik. Pomimo, że to 50ml, to i tak spokojnie można nosić go w torebce, bo nie jest zbyt masywny. Oczywiście całość jest zapakowana w kartonik. Podoba mi się szata graficzna kartonika, czerń zawsze prezentuje się elegancko, a charakterystyczny rysunek jaśminu, od razu pozwoli na odnalezienie zapachu na sklepowej półce.

Zapach Jasmin to zgodnie z nazwą głównie zapach jaśminu. Bardzo wyraźnie jaśminowy, ale jednocześnie rześki i elegancki. Jest wprost idealny na wiosnę i lato. Wg opisu ze strony producenta nuty zapachowe prezentują się następująco:
"Nuta głowy: cytryna, brzoskwinia, kwiaty neroli
Nuta serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, wiciokrzew
Nuta bazy: piżmo, bursztyn słoneczny"



Dla mojego nosa zdecydowanie jaśmin gra tutaj pierwsze skrzypce, reszta stanowi tylko tło dla jego zapachu, ale dodaje wodzie szlachetności i sprawia, że zapach jest nie "płaski", ale wielowymiarowy i oryginalny. Jest jednocześnie świeży i ciepły. Naprawdę warto go chociaż powąchać w sklepie, żeby się przekonać, czy przypadnie nam do gustu.

Trwałość zapachu jest bardzo dobra, na skórze wytrzymuje 8-10 godzin, na ubraniu i włosach znacznie dłużej. Jest to zapach wyczuwalny dla otoczenia, ale nie ma tzw "ogona" więc jest bezpiecznym wyborem, zwłaszcza teraz na cieplejsze miesiące. Ja uwielbiam ten zapach i po prostu sprawia mi przyjemność czucie go na sobie, więc stosuję na dzień. Chociaż myślę, że przez niektórych może być odbierany jako bardziej wieczorowa woń. Ma w sobie coś zmysłowego, być może to właśnie przez tą piżmową bazę.

Jaki zapach jest Waszym ulubionym tego lata?


14 lutego 2019

Vespera Mydła Naturalne Dzika róża i Oliwkowe



Hej Dziewczyny :)

Nie raz już pisałam, że uwielbiam naturalne mydła, nie tylko dlatego, że są naturalne, ale po prostu idealnie się u mnie sprawdzają. Po różnych mydłach w płynie, nawet tych dermokosmetyków zawsze miewam przesuszone donie, czasami nawet dość ekstremalnie, włącznie z jakimiś mało estetycznymi wysypkami. Gdy używam mydeł w kostkach ten problem u mnie nie występuje, dlatego takie mydło zawsze musi się znaleźć w mojej łazience.


Mydła Vespera bardzo lubię. Również za ich cenę, bo kosztują około 5 zł, co jest bardzo przyjemna ceną, zwłaszcza, że niekonieczne chciałabym inwestować w produkt do mycia rąk. ;) Mydełka są świetnie nie tylko w swojej kategorii cenowej, bo co z tego jeśli coś jest tanie, jak działa średnio, ale są bardzo dobre ogólnie w kategorii mydeł. To co w nich lubię, to to, że są dość twarde i nie rozmiękają szybko na mydelniczce, dość często myję dłonie, więc i moczę mydła, a te pozostają estetyczne.




Używam dwa zapachy, które różnią się również trochę składem. Miałam wersję Dzika róża i Oliwkową. Obie polubiłam równie mocno. Mydła pachną bardzo intensywnie, ale to bardzo naturalny, nie „gryzący” swoją sztucznością aromat. Oliwkowe pachnie typowo dla oliwkowych kosmetyków, a Dzika Róża, to nie zapach starszej pani, tylko właśnie małe dzikie różyczki.
Polecam zwłaszcza wersję różaną ze względu na zapach. 

Lubicie takie tradycyjne mydła w kostkach?

27 października 2018

Avon Planet SPA kremy do rąk




Hej Dziewczyny :)



Kremy do rąk kupiłam na Allegro. Zawsze zadziwiała mnie różnica w cenach tam a w katalogu. Moje kosztowały 4,50 za sztukę w katalogu bywają po około 10zł Mam 3 wersje z masłem shea, oliwkową i lawendową, wszystkie mają po 30 ml.



Kremy kupiłam z myślą noszenia ich w torebce i sprawdzają się pod tym względem świetnie rozmiarowo. 30 ml starcza na jakiś czas, zwłaszcza, że w biegu nie używam wiele kremu, a tylko odrobinkę, żeby wchłonął się jak najszybciej, taka pojemność jest też uroczo mała i nie zajmuje wiele miejsca. Tubki wyglądają na metalowe, ale to mięciutki plastik.

 
Działanie wszystkich kremów na mojej skórze było zbliżone, żeby nie napisać prawie identyczne, bo nie zauważyłam większych różnic poza zapachem. W przypadku jednak właśnie zapachu, to w zależności od upodobań każdy znajdzie coś dla siebie. 


Wersja shea jest słodka i lekko dusząco kremowa, oliwkowy pachnie bardzo zielono, ale nie jakoś środkami czystości, tylko takimi dosłownie zielonymi zgniecionymi w dłoni liśćmi, bardzo przyjemny zapach, a wersja lawendowa po prostu pachnie lawendą. 


Kremy jako właśnie torebkowe sprawdzają się świetnie. Przyjemnie pachną, a ja lubię pachnące kremy do rak, zwłaszcza w ciągu dnia, bo po użyciu czegokolwiek zapachowego, nawet kremu do rak, czuję się zawsze bardziej świeżo. Szybko się wchłaniają. Pozostawiając wyczuwalny typowo silikonowy film, który nie brudzi kartek, ani się nie klei. Przy nałożeniu oszczędnej ilości, od razu po wmasowaniu produktu, można bezpiecznie dotykać papier itp. 


Nie są to raczej produkty do regenerującej kuracji, ale nawilżają dłonie w dostatecznym stopniu i w ciągu dnia zapewniają komfort i dobry stan skóry dłoni. 

Jaki krem do rąk aktualnie Wy nosicie w torebce?

20 sierpnia 2018

Touch Zestaw Rękawiczek Nawilżających marki Orphica


Hej Dziewczyny :)

Nie raz pisałam Wam o tym, że nie zawsze jest mi po drodze z kremami do rąk. Przeszkadza mi tłustawa warstwa, jaką wiele z nich zostawia, a do tego kiepsko mi idzie z regularnością ich stosowania. Z tego powodu bardziej skoncentrowane zbiegi na skórę dłoni, które odżywią ją dogłębnie, a nie trwają długo, wydaja się być idealne dla mnie. Dlatego bardzo chętnie przetestowałam  Touch Zestaw Rękawiczek Nawilżających marki  Orphica.



























Do kartonika zapakowane są 4 osobno zafoliowane pary rękawiczek nawilżających. Szata graficzna jest minimalistyczna i bardzo elegancka. Utrzymana w białym i jasnoniebieskim kolorze. Rękawiczki pachną bardzo elegancko, trudno ten zapach do czegoś porównać, najbardziej kojarzy mi się z jakimś eleganckim SPA, gdzie wszystko, jest jasne, białe, wręcz sterylnie czyste, ale jednocześnie przytulne. Nie jest to zbyt intensywny zapach, ale idealnie wyczuwalny na tyle, żeby uprzyjemniał stosowanie produktu.


Jedno opakowanie wystarcza na miesięczną kurację, a jego koszt to 119zł

Same rękawiczki są dwuwarstwowe. Warstwa wewnętrzna to miękki materiał nasączony płynem, a wierzchnia to po prostu foliowa rękawiczka. 

Rękawiczki są nasączone substancją aktywną idealnie. Nie są zbyt suche, tylko czujemy płyn w rękawiczce, nie są też zbyt mokre i nic nie ścieka i nie wylewa się po nadgarstku.

Rękawiczki są w dość uniwersalnym rozmiarze. Da się z nimi wykonać najprostsze czynności, włącznie z pisaniem na komputerze, chociaż oczywiście lepiej zrobić sobie małe SPA i połączyć ich nałożenie z maseczką na twarz i relaksem na łóżku, czy w fotelu.

Bardzo ciekawie zostały zaprojektowane. Żeby je użyć musimy je rozerwać, nałożyć na dłonie, a następnie zabezpieczyć przy nadgarstku specjalnym paskiem samoprzylepnym, który pełni rolę ściągacza. Także bez względu na rozmiar dłoni, rękawiczki nie będą się przesuwały, czy spadały.
Rękawiczki mają bardzo ładny skład, z mnóstwem substancji aktywnych.




Po zdjęciu rękawiczek skóra jest niesamowicie miękka, nawilżona i gładka. Co ważne ten efekt nie
utrzymuje się jedynie do pierwszego mycia rąk, a jest wyczuwalny jeszcze przez następne dni.


Rękawiczki trzymamy na dłoniach 15 minut. Ja przed nałożeniem ich polecam zmyć lakier, żeby po zabiegu zrobić manicure. Rękawiczki świetnie zmiękczają i nawilżają również skórki przy paznokciach. Tak, że nie trzeba nakładać na nie dodatkowego preparatu, a można po zabiegu bezproblemowo odsunąć je drewnianym patyczkiem. 

Rękawiczki oceniam bardzo pozytywnie. Spodziewałam się, że będą działy, ale przyznam, że nie sądziłam, że efekty będą się utrzymywały bardzo długo. Tymczasem dłonie cały czas były miękkie i nawilżone pomimo, że często je myję i rzadko używam kremu do rąk. Rękawiczki przez cały czas trwania kuracji i długo po jej zakończeniu utrzymują dłonie w idealnym stanie. To najlepiej działający produkt do pielęgnacji dłoni, jaki dotąd używałam.

Znacie te rękawiczki, a może używacie innych?

Pozdrawiam :)

5 sierpnia 2018

Vis Plantis Olejek różany + olejek macademia

 
 
Hej Dziewczyny :)

Dziś recenzja z odrobina ochładzających zdjęć. :D Olejek miałam już od dawna, potem przej jakiś czas nie mogłam się zabrać do recenzji, ale ponieważ jest wart polecenia, to nie chcę go pominąć.




Skład:
Macadamia Ternifolia Seed Oil, Rosa Moschata Seed Oil Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl palmitate, ascorbic acid(vitamin C), Citric Acid, Citronellol, Geraniol 

Nie jest to czysty olejek bez dodatków. Przyjemnie pachnie, chociaż zapach bardziej niż z różą kojarzy mi się z geranium. 



Opakowanie z pompką jest bardzo wygodne, chociaż w przypadku olejów lepiej sprawdzają się nie przepuszczające światła buteleczki. Tutaj mamy w składzie witaminę c, więc możemy lepiej obserwować, czy kosmetyk nie zmienił koloru, bo przypominam zwłaszcza w przypadku kosmetyków z witaminą C w przypadku utlenienia się jej nie tylko nie działa pozytywnienie na skórę, ale wręcz szkodzi, więc warto uważnie obserwować kosmetyki z jej dodatkiem.

Olejek stosowałam do twarzy, zazwyczaj nakładałam go na krem lub na serum. Bardzo dobrze natłuszcza skórę i zwiększa nawilżające właściwości kosmetyków stosowanych pod niego. Nie zauważyłam, żeby zanieczyszczał skórę ,czy powodował powstawanie niedoskonałości. Przyspiesza regenerację podrażnionej skóry. Czasami używałam go też na suche skórki przy paznokciach i świetnie je natłuszcza. Na opakowaniu nie mamy informacji o potrzebie przechowywania w lodówce, co też jest dla mnie plusem, bo większość naturalnych olei należy tam przechowywać, co nie jest dla mnie zbyt wygodnym rozwiązaniem. Wolę ciut „chemii” w produkcie i większy komfort używania. Nie wiem, czy go kupię ponownie, bo jest wiele tego typu produktów na rynku, ale zużyłam go do końca z przyjemnością.

Znacie ten olejek, albo inne tej marki?

3 maja 2018

Cztery Pory Roku Hypoalergiczny krem do rąk Intensywna Regeneracja- Świetny krem do torebki


Hej Dziewczyny :)

Jakiś czas temu w boxie kosmetycznym znalazłam krem do rąk Cztery Pory Roku. Bardzo dawno nie używałam nic z tej marki. Jestem też prawie pewna, że mój pierwszy krem do rąk, taki „na własność” był właśnie z tej marki. To był chyba glicerynowo jakiś krem i nawet pamiętam opakowanie, które było zupełnie inne niż to teraz. Oczywiście nie zamierzam ich do siebie porównywać, bo było to wieeele lat temu i od tego czasu zmieniły się moje wymagania i oczekiwania względem kosmetyków, ale też zmieniły się same kosmetyki. Mam wrażenie, że teraz łatwiej jest niż kiedyś znaleźć dobre produkty w naprawdę niskich cenach. To tyle tych moich wspomnień. Wracamy do recenzji. :)

Krem ma bardzo dziewczęcą szatę graficzną. Takie błyszcząco srebrne opakowania są bardzo niewdzięczne do fotografowania, ale na żywo wyglądają bardzo ładnie.

Na duży plus zasługuje tubka, która jest wykonana z bardzo mięciutkiego tworzywa. Nie lubię, gdy produkt bardzo trudno „wydusić” z opakowania, tutaj nie mamy tego problemu. Zamknięcie na klapkę jest oczywiście bardzo wygodne. Pojemność jest idealna do torebki. 

 


Produkt ma delikatny, kwiatowy zapach, który dość długo utrzymuje się na dłoniach, ale nie powinien raczej nikomu przeszkadzać. Ja raczej wolę „jedzeniowe” aromaty w kosmetykach, ale te kwiatki są przyjemne i całkiem przypadły mi do gustu.

Co najważniejsze dla mnie krem wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, chociaż leciutki film jest trochę wyczuwalny. Spełnia swoją rolę, czyli dobrze nawilża i pielęgnuje skórę rąk. Stosowałam go w okresie, kiedy moje dłonie ogólnie były w dość dobrej kondycji, więc nie wiem, czy sprawdzi się jako produkt „pierwszej pomocy', ale na pewno nadaje się do regularnego stosowania w przypadku po prostu suchej skóry rąk.

Na uwagę zasługuje też skład kosmetyku. Tak jak już pisałam możemy dziś znaleźć na drogeryjnych półkach perełki w niskich cenach, tutaj zaraz po wodzie mamy masło Shea. Niejeden znacznie droższy krem ma skromniejszy skład. Także tutaj również krem zasługuje na pochwałę. 



Ogólnie krem spisał się bardzo dobrze i polecam go zwłaszcza, jeśli szukacie czegoś co szybko się wchłonie i będzie nadawało się na szybkie użycie w ciągu dnia.  

Pozdrawiam :)



22 kwietnia 2018

HerbOlive krem do rąk nawilżający oliwkowy z olejkiem arganowym




Hej Dziewczyny :)

Bardzo lubię małe kremy do rąk o pojemności do 30ml. Są idealne do torebki. Można sięgnąć po nie kiedy czujemy taką potrzebę, bez konieczności dźwigania dodatkowych ml i marnowania cennego miejsca. Miniaturkę kremu HerbOlive mającą 30 ml znalazłam w ShinyBoxie. Stosowałam ją jako mój dzienny krem do rąk. Zazwyczaj nie używam kremu zbyt często w ciągu dnia, ale na ten przypadł akurat czas chłodnej i wietrznej pogody, kiedy moje dłonie zazwyczaj potrzebuję najwięcej nawilżenia, dlatego stosowałam go regularnie w ciągu dnia.

Krem ma dość rzadką konsystencję, biały kolor i delikatny zapach typowy dla oliwkowych kosmetyków.Szybko się wchłania, co jest dla mnie ogromnym plusem, bo nie lubię czekać, aż krem się wchłonie. Nie pozostawia też żadnej bardziej wyczuwalnej warstewki, nic się nie klei i nie tłuści, nie ma też typowo silikonowego poślizgu, jest tylko uczucie nawilżonej skóry.

Opakowanie to prosta tubka z zakrętką, pełnowymiarowe opakowanie jest takie samo, jak moja miniaturka, różni się tylko rozmiarem.

Skład:
 
Kosmetyk działa bardzo skutecznie. Regularnie stosowany zapewnia dobre nawilżenie i pozostawia dłonie w świetnej kondycji. Radzi sobie też z bardziej przesuszoną skórą. Ze względu na rzadką konsystencję i pewnie też że ze względu na błyskawiczne wchłanianie i bezproblemowe pozostawanie na skórze stosowałam, go jak na mnie,  często nie jest bardzo wydajny. Jednak rekompensuje to dość niską ceną. Skład kosmetyku też jest pozytywny. Zawiera oliwę z organicznie uprawianych oliwek, organicznie uprawiany aloes i olej arganowy, nie zawiera parabenów.




Na razie mam zapas kosmetyków do rąk, więc go nie kupię, ale kiedyś na pewno jeszcze po niego sięgnę. Znacie ten krem do rąk? Jaki jest waszym ulubionym?

Pozdrawiam :)

21 kwietnia 2018

Delia- musujące kule do kąpieli



Hej Dziewczyny :)

Jak chyba większość osób uwielbiam wszelkie pachnące dodatki kąpielowe. Nawet jeśli coś ma tylko ładnie pachnieć to i tak uważam, że warto umilić sobie trochę wieczór takim drobiazgiem. Oczywiście jeśli kosmetyk będzie nie tylko pachniał, ale także działał pielęgnujące na skórę, to tylko lepiej. Dlatego wybieram olejki eteryczne a nie zapachowe, albo pielęgnujące, musujące kule, chociaż zwykłym cudne pachnącym  płynem do kąpieli też nie pogardzę. :D Mam wrażenie, że marka Delia coraz bardziej poszerza swoja ofertę, co jak najbardziej zasługuje na uznanie. Wpadła mi w oko ich sól do kąpieli w przeuroczym ceramicznym, trochę retro opakowaniu, ale ponieważ mam ogromne zapasy tego typu produktów na razie wstrzymałam się z zakupem i przetestowałam najpierw musujące kule do kąpieli.


W jednym kartonowym opakowaniu mamy 3 zapachy:  brzoskwinie i mango, karmelowe jabłko oraz mleko i miód, które są zawinięte w osobne folie. Zapachy są do siebie zbliżone, nie wiem na ile to kwestia, tego, że wszystkie są dość podobne ciepło/słodko jadalne, a na ile tego, że będąc razem zapakowane skradły sobie wzajemnie trochę woni, ale nie jest to dla mnie żadnym minusem. 

Skład:

Dokładnie wwąchując się w pojedyncze kule wyczuwam różnice, ale ogólnie jest podobnie. Uwielbiam karmelowe zapachy, ale tutaj moje serce najbardziej skradła kula brzoskwinia i mago, która jest słodka, jadalna i jednocześnie trochę owocowo świeża. 

Kule są bardzo kruche i delikatne. Nie ma problemu z połamaniem jednej na kawałki, bardzo łatwo ją rozkruszyć. Polecam robić to od razu nad wanną, albo jakimś pojemnikiem, bo pojawia się od razu dużo drobnego proszku.

Zapach jest bardzo intensywny i długotrwały. Ja takie produkty lubię przechowywać w szafie i szafkach z ubraniami i innymi drobiazgami, żeby je dodatkowość odświeżać. Mam chyba ten nawyk po mojej mamie, która zawsze wkładała miedzy ubrania pachnące mydełka. :) Kule również przeleżały tam jakieś 2-3 miesiące tylko zapakowane w folię i dalej pachną tak samo intensywnie.


Rozpuszczają się idealnie. Błyskawicznie szybko i intensywnie musując. Barwią i upachniają wodę. nie brudzą, ani nie tłuszczą wanny. Delikatnie pielęgnują skórę. Sprawiają, że jest ona bardziej miękka i nawilżona. Nie pozostawiają zbyt wyczuwalnego zapachu na ciele, chociaż łazienka po takiej kąpieli pachnie jeszcze przez kilka godzin. 

Myślę, że kule są naprawdę warte polecenia. Pielęgnują, uprzyjemniają kąpiel, nie są problematyczne pod względem brudzenia wanny,a do tego kosztują mało, jak na produkt tego typu (około13-15 zł). Myślę, że jeszcze nie raz po nie sięgnę.

Lubicie musujące kule do kąpieli, jakie kąpielowe dodatki są waszymi ulubionymi?

11 kwietnia 2018

AA Kremowa emulsja do mycia z masłem Tucuma i olejkiem avocado


Hej Dziewczyny :)

Chyba każda z nas lubi chociaż od czasu do czasu taką relaksacyjną kąpiel lub prysznic z otulającym kremowym produktem. Dlatego już sama nazwa kosmetyku AA brzmi całkiem kusząco.

Emulsja jest naprawdę kremowa, ma bardzo gęstą prawie budyniową konsystencję i beżowy kolor. W związku z tą konsystencją jest mały i jedyny minus produktu, bo o ile lubię takie gęste myjadła, to butelka nie jest do tej emulsji odpowiednio dostosowana, plastik jest twardy, a otwór przez który wylewamy produkt bardzo mały. W efekcie, gdy zużyjemy chociaż 1/4 kosmetyku wydobycie tych pozostałych 3/4 jest już mało komfortowe. Trzeba mocno wyciskać i wyginać twarde opakowanie. Moim zdaniem lepiej sprawdziłaby się w tym przypadku miękka tubka.

 

Emulsja jest bardzo delikatna dla skóry, trudno stwierdzić czy nawilża, ale na pewno jej nie wysusza. Po prysznicu można zapomnieć o zastosowaniu balsamu, bo nie ma uczucia ściągnięcia, czy wysuszenia skóry.

Ma bardzo delikatny, ciepły i taki „kremowy” zapach, który delikatnie otula, ale nie powinien przyprawić o ból głowy nawet wrażliwszych nosów. Zapach pozostaje na skórze, ale jest bardzo subtelny.

 

Znacie/lubicie ten produkt, a może inne kosmetyki tej marki?

Skład:



3 lutego 2018

Zimowe żele pod prysznic Isana



Hej Dziewczyny :)

Bardzo lubię żele pd prysznic Isany. Dla mnie mają prawie same plusy, mają mnóstwo fajnych zapachów, są łatwo dostępne i tanie. Nie są to produkty pielęgnujące skórę, ale jednocześnie nie wysuszają bardziej niż po prostu przeciętny żel pod prysznic.

Ostatnio sięgnęłam po dwa bardzo zimowe zapachy. Ja ogólnie uwielbiam w kosmetykach zapachy kojarzone z typowo zimowymi: cynamon, wanilię itd. Czasami wręcz robię w tym okresie zapasy z zimowych limitek na cały rok. :D

W obu żelach przeważa waniliowa nuta.

 


Zimowy żel pod prysznic- przyznam, że to dość oryginalna nazwa, jest to edycja limitowana. Wg opisu ma zapach wanilii i karmelu i tak właśnie pachnie. Dla mojego nosa to zdecydowanie spożywczy, a nie chemiczny zapach. Jest całkiem intensywny i nawet utrzymuje się przez jakiś czas na skórze.


Wersja Ciepłe Serca Lovely Winter o zapachu wanilii i kwiatów tabaki jest bardziej intensywna, wprost dusząca, taka pudrowa, wręcz mdła wanilia. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale wąchana w butelce jest prawie zbyt mdła nawet na mój gust, a ja naprawdę lubię takie słodko mdlące zapachy. W połączeniu z wodą zapach trochę słabnie, dzięki czemu jest już trochę mniej mdły, ale wciąż maksymalnie słodki i otulający. Zdecydowanie tylko dla zadeklarowanych fanek wanilii.Pomimo tej intensywności zdecydowanie przypadł mi do gustu.

Wersja Ciepłe Serca Lovely Winter skład:



Wersja Zimowy żel pod prysznic skład: 



Muszę przyznać, że żele Isany kolejny raz mnie nie zawiodły.

11 stycznia 2018

FARMA Wellness&SPA Sól do kąpieli Ukojenie i Relaks pomarańcz+cynamon+goździk




Hej Dziewczyny :)

Nie mogę uwierzyć, że zaraz połowa stycznia już za nami. W moich okolicach do tej pory nawet nie spadł śnieg na tyle, żeby choć trochę poleżał i padał chyba tylko ze 2 czy 3 razy. Nie sądziłam, że nie zmieniając kraju zamieszkania doczekam się takiej zimy. :D Ogólnie należę do osób ciepłolubnych, wiec pomimo iż dostrzegam piękno zimy, to nie narzekam na taką pogodę. :) 

 

Pogoda jest bardziej jesienna niż zimowa, ale jesienią wszelkie uprzyjemniacze kąpieli też są mile widziane, więc recenzja soli jest myślę, jak najbardziej na czasie. ;)

Sól do kąpieli FARMA ma bardzo proste opakowanie w postaci strunowej papierowej torby. Pomimo „kwiatowa” w nazwie zdecydowanie dla mnie nie pachnie typowo kwiatowo, czuję łownie cynamon i goździki, czyli są przyprawy, a niekoniecznie typowe kwiatki. Jednak to bardzo przyjemny i ciepły zapach idealny na jesień i zimę.
Sól stanowi mieszaninę drobniejszych i większych kryształków i widać w niej suszone rośliny. 

 

Rozpuszcza się szybko i pachnie bardzo intensywnie. Nie odczuwam po niej większego pielęgnacyjnego działania poza delikatnym zmiękczeniem skóry. Jednak bardzo uprzyjemnia kąpiel dzięki zapachowi. Jeśli tak jak ja lubicie cynamon i ogólnie wszelkie „świąteczne” aromaty to powinna Wam przypaść od gustu. Jest przyjemna, ale pisząc zupełnie szczerze nie wyróżnia się niczym szczególnym, więc nie wiem, czy kupię kolejne opakowanie, pomimo zużycia jednego z przyjemnością do końca.

skład:
 

Lubicie sole do kąpieli? Jakie zapachy są Waszymi ulubionymi?

6 grudnia 2017

Naturalne mydełko MEWA geranium, szałwia, rozmaryn

Hej Dziewczyny:)

Nie raz, jak być może pamiętacie, pisałam na blogu, że jestem fanką naturalnych mydełek. Mydło Aleppo używam do mycia twarzy, do rąk również używam wyłącznie mydeł w kostkach, bo wszystkie w płynie nawet te apteczne czy teoretycznie naturalne zawsze z czasem wysuszały mi skórę. Tak więc już się przyzwyczaiłam, że mydło do rąk dla mnie musi być w kostce. Jako mydełko do mycia rąk używałam właśnie bohatera dzisiejszej recenzji mydełko Mewa. Miałam wersję o zapachu, która na mój nos pachnie po prostu ziołowo. Wyczuwam tu osobne nuty geranium, ale cała kompozycja dla mojego nosa jest po prostu delikatna i ziołowa. Mydło pachnie wyraźnie i wyczuwalne, ale nie bardzo intensywnie. Zapach też bardzo szybko znika ze skóry.
 
Skład:
 

Mydełko Mewa wygląda przepięknie te 3 odcienie brązu kojarzą mi się z jakimś czekoladowym torcikiem. Na wierzchu mamy nawet coś jak czekoladowe wiórki. 


Na plus dla mydełka trzeba też przyznać to, że trzyma formę podczas używania. Pomimo tego, że często je moczyłam, bo często myję ręce, to nie rozmiękało nadmiernie. 

Oczywiście mydło nie wysusza skóry. Nie mam zwyczaju kremowania dłoni po myciu i w przypadku tego produktu nie czułam takiej potrzeby. Dla utrzymania skóry dłoni w dobrym stanie wystarczało mi moje standardowe kreowanie dłoni raz dziennie.
 

Jestem z tego mydełka bardzo zadowolona i jeśli lubicie takie naturalne produkty to polecam. Takie ładne mydełka mogą się też dobrze sprawdzić jako dodatek do prezentu lub skromny prezent, gdy nie mamy pomysłu na coś innego. 

Lubicie naturalne mydełka?

link

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Follow this blog with bloglovin

Follow on Bloglovin